Wtorkowy Wieczór Modlitwy
Wołanie Kościoła za Kapłanów i o powołania
Modlitewne czuwanie każdego wtorku o godz. 21:00
W jedności serc — za tych, którzy służą, którzy odeszli i którzy są powoływani.
Modlitwa za sługi ołtarza
Panie, Światłości niewidzialna,
Który zstępujesz w hostii na dłonie ludzi,
wejrzyj na tych, których namaściłeś olejem radości
spośród braci ich, aby w Twoim Imieniu rozdzielali łaskę.
Ty, który dotknąłeś warg Izajasza żarem z ołtarza,
dotykaj nieustannie ust kapłanów swoich,
aby mówili tylko to, co święte,
i milczeli wobec tajemnicy, która ich przekracza.
Zachowaj ich dusze w czystości jak lampy przed zasłoną Świętego Świętych.
Niech będą jak kadzidło przed Tobą,
którego woń unosi się ku górze
i zstępuje błogosławieństwem na lud.
W godzinach samotności — bądź ich towarzyszem.
W ciemności zwątpienia — bądź ich światłem.
Gdy staną nad kielichem cierpienia —
przypomnij im, że ten kielich piłeś przed nimi.
Niech nie szukają chwały w oczach świata,
lecz niech ich radością będzie to,
że imię ich zapisane jest w niebie (por. Łk 10,20 – BBT).
Uczyń ich serca podobnymi do Twojego,
pokornego, cichego, płonącego miłością
aż do końca, aż po krzyż, aż po chwałę.
Przez Tego, który żyje na wieki wieków,
Arcykapłana Dobroci, Baranka Paschalnego, Oblubieńca Kościoła —
Jezusa Chrystusa, Pana naszego.
Amen.
Modlitwa za tych, którzy odeszli od ołtarza
Panie Jezu Chryste,
Wieczny Kapłanie według porządku Melchizedeka,
który znasz głębie serca każdego człowieka
i widzisz łzy, których inni nie widzą —
wejrzyj łaskawie na tych,
którzy niegdyś stali przy Twoim ołtarzu,
a dziś kroczą inną drogą,
niosąc w sobie znamię święceń, którego czas nie zmazał.
Tyś ich powołał imieniem,
Tyś ich namaścił olejem świętym,
Tyś ich prowadził przez misteria światła i krzyża —
a dziś, choć ich dłonie już nie błogosławią,
Ty wciąż pamiętasz ich pierwszą miłość.
Zachowaj ich w swoim Miłosierdziu,
ukój to, co w nich zranione,
ulecz to, co przemilczane,
i napełnij nowym sensem ich drogę.
Niech pamięć o Tobie —
o Tym, który umył nogi swoim uczniom —
będzie dla nich źródłem pokoju.
Niech wspomnienie modlitwy przy ołtarzu
nie będzie ciężarem, lecz delikatnym szeptem łaski,
która nigdy nie odchodzi, lecz czeka.
Panie,
który nie dołamujesz trzciny już nadłamanej
i nie dogaszasz knotka, co jeszcze tli się ostatnim światłem (por. Iz 42,3 – BBT),
przytul do serca tych, którzy żyją w ciszy,
daleko od prezbiterium,
lecz wciąż blisko Twojej tajemnicy.
A gdy przyjdzie ich godzina,
przyjmij ich jak tych, którzy rozpoznali Cię przy łamaniu chleba
i choć odeszli od stołu,
pozostali Twoimi.
Przez Ciebie, który żyjesz i królujesz z Ojcem w jedności Ducha Świętego,
Bóg na wieki wieków.
Amen.
Modlitwa o powołania
Panie żniwa,
który przemawiasz szeptem do serc
i ogniem w krzewie, który płonie, a nie spala —
poślij robotników na Twoje święte pola,
bo ziemia jest spragniona,
a światło gaśnie tam, gdzie nie ma tego, kto je niesie.
Ty, który z nadbrzeża Galilei powołałeś rybaków,
a z drogi prześladowcy uczyniłeś drogę apostoła,
mów i dziś —
do serc młodych i starych, odważnych i zalęknionych,
do tych, którzy jeszcze nie rozpoznali Twego głosu,
i do tych, którzy słyszeli, lecz zawahali się pójść.
Rozpal w duszach głód wieczności,
pragnienie, którego świat nasycić nie potrafi.
Spraw, by nie szukali tylko tego, co łatwe,
ale tego, co wieczne.
Daj odwagę tym, których oczy spotkały Twoje spojrzenie,
i serce zadrżało — lecz nie uczyniło jeszcze kroku.
Niech Twoje wołanie —
delikatniejsze niż tchnienie wiatru,
a potężniejsze niż grzmot burzy —
przeniknie aż do głębin tych,
których wybrałeś przed założeniem świata (por. Ef 1,4 – BBT).
Daj Kościołowi pasterzy według Twego Serca,
diakonów, którzy będą jak Chrystus klęczący u stóp uczniów,
mnichów i braci zapalonych modlitwą i milczeniem,
i siostry, których życie stanie się ikoną Twojej miłości.
Niech nie zabraknie rąk, które łamią Chleb Życia,
ust, które głoszą Ewangelię,
i serc, które trwają przy Tobie
do końca — jak uczeń u stóp Krzyża.
Ty, który powołujesz —
Ty też umacniaj, uświęcaj i prowadź,
aż do końca drogi, która nie zna kresu,
bo kończy się w Twoich ramionach.
Który żyjesz i królujesz na wieki wieków.
Amen.
Modlitwa wtorkowa
Kościół, który milczy o swoich kapłanach – traci pamięć.
Kościół, który nie modli się za swoich kapłanów – traci serce.
Kościół, który nie troszczy się o tych, którzy odeszli od ołtarza – traci duszę.
Dlatego co wtorek, gdy wybija godzina dwudziesta pierwsza, stajemy do modlitwy. Nie z przyzwyczajenia. Nie z kalendarza. Ale dlatego, że woła nas sumienie Kościoła. Bo gdziekolwiek jest kapłan – tam Kościół nie może milczeć. Gdziekolwiek bije serce, które kiedyś odpowiedziało „tak” Chrystusowi – tam musi dojść nasz szept modlitwy.
To nie jest modlitwa obowiązku. To modlitwa troski. To czuwanie przy świętości, która nie wygasa. To nasza odpowiedź na obecność tajemnicy, która trwa – nawet w ciszy, nawet w oddaleniu.
Ta modlitwa ma trzy źródła. Trzy nurty, które spływają do jednego serca. Nie walczymy słowem z człowiekiem – walczymy z zapomnieniem. Nie unosimy dłoni przeciwko – unosimy je za. Przeciw obojętności. Przeciw samotności. Przeciw cichej rezygnacji.
Modlimy się za kapłanów, którzy trwają przy ołtarzu – by nie osłabli w drodze, by nie zgasł w nich ogień, który zapalił Pan.
Modlimy się o nowe powołania – by nie zabrakło tych, którzy usłyszą wezwanie i nie odwrócą wzroku.
Modlimy się za tych, którzy odeszli – nie jak za straconych, ale jak za braci, którzy być może wciąż szukają drogi. Którzy nie przestali kochać, ale przestali wierzyć, że są jeszcze potrzebni.
Nie osądzamy ich. Nie zapominamy o nich. Wypowiadamy ich imiona w ciszy, w czułości, w nadziei. Bo choć odeszli od ołtarza, nie przestali nosić w sobie znaku. Pieczęć kapłaństwa nie została wymazana. Kapłaństwo nie jest urzędem do wygaśnięcia. Jest wieczną rzeczywistością, która – nawet w ukryciu – domaga się troski.
Dlatego nasza modlitwa jest duchową ochroną sakramentu. Modlimy się, bo wierzymy, że świętość nie znika, lecz czasem zostaje zraniona. A co zranione – wymaga opieki. Nie zapieramy się tych, którzy z różnych, często bardzo ważnych powodów odeszli. Przeciwnie – mówimy: jesteście częścią tego Kościoła.
Jeśli słyszysz – wróć.
Jeśli milczysz – wiedz, że ktoś mówi za ciebie.
Jeśli czujesz się z dala – nie jesteś wykluczony.
Jeśli nosisz w sobie pieczęć, której nikt nie zmazał – nie jesteś sam.
Jeśli w to wątpisz – właśnie dlatego się modlimy.
Każdy wtorek to znak: Kościół nie przestaje kochać swoich kapłanów.
Każdy wtorek to ogień czuwania – niech nie zgaśnie.
Każdy wtorek to zaproszenie: bracie, wróć, jeśli zechcesz. Czekamy.
Bo kto raz został wezwany, ten na zawsze zostaje ogarnięty troską Tego, który wzywa.