Kościół nie jest wspólnotą ludzi, którzy mają już wszystkie odpowiedzi. Jest miejscem spotkania człowieka z Chrystusem i z drugim człowiekiem. Dlatego jego wiarygodność nie rodzi się z dystansu, lecz z obecności: z umiejętności słuchania, towarzyszenia, modlitwy i odpowiedzialności za tego, kto staje na naszej drodze.
Chcemy być obecni zarówno tam, gdzie rodzi się wiara i nadzieja, jak i tam, gdzie pojawiają się pytania, zwątpienie, samotność czy potrzeba rozpoczęcia od nowa. Człowiek nie musi najpierw uporządkować całego życia, aby przekroczyć próg Kościoła. Wspólnota ma być przestrzenią, w której można przyjść z prawdą o sobie, bez konieczności udawania kogoś innego.
Bliskość nie oznacza rezygnacji z prawdy Ewangelii. Przeciwnie. Ewangelia staje się czytelna wtedy, kiedy prawda nie jest używana przeciw człowiekowi, lecz pomaga mu odzyskiwać wolność, odpowiedzialność i nadzieję. Kościół ma prowadzić ku Chrystusowi, a nie zatrzymywać człowieka przy własnych strukturach.
Wiara nie ma oddalać od zwyczajnego życia. Powinna pomagać przeżywać je głębiej: dojrzale kochać, odpowiedzialnie wybierać, przebaczać, przyjmować własną kruchość i nie tracić nadziei wtedy, kiedy prostych odpowiedzi już nie ma. Właśnie dlatego Kościół potrzebuje być blisko człowieka nie tylko w uroczystych chwilach, lecz także w codzienności.
Chcemy być wspólnotą, w której można zostać wysłuchanym, odnaleźć swoje miejsce i odkryć, że chrześcijaństwo nie jest ucieczką od świata. Jest sposobem obecności w nim: z Chrystusem, z drugim człowiekiem i z odpowiedzialnością za dobro, które zostało nam powierzone.