„Aby wszyscy byli jedno” (J 17,21)
List pasterski na rozpoczęcie Adwentu
Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie,
Rozpoczynamy Adwent, czas światła, które przecina mrok, czas oczekiwania, które dojrzewa w ciszy. Kościół wchodzi w przestrzeń nadziei, ale nie w nadziei biernej, lecz czuwającej. Czekanie chrześcijanina to nie bezruch. To pełne napięcia i wiary otwarcie serca na Boga, który przychodzi wciąż na nowo.
W tym roku pragnę, byśmy spojrzeli na Adwent przez pryzmat słów Jezusa z Ewangelii według św. Jana: „Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.”
To nie jest tylko fragment modlitwy. To centrum Ewangelii. Chrystus nie modli się o sukces, o siłę, o władzę. Modli się o jedność. W tym jednym zdaniu streszcza się cała teologia Kościoła, cała duchowość ucznia i cała nadzieja świata.
Adwent jedności
Adwent to czas, gdy Bóg na nowo mówi do człowieka: „Nie bój się. Przyjdę do ciebie.” To słowo nie może pozostać jedynie obietnicą dla jednostki. Jest skierowane do wspólnoty, do Ludu Bożego. W oczach Boga nikt nie jest samotną wyspą.
Jezus, modląc się o jedność, odsłania serce Trójcy Świętej. Jedność nie jest dodatkiem do Ewangelii. Jest jej istotą, ponieważ sam Bóg istnieje jako wspólnota miłości. Ojciec, Syn i Duch Święty żyją w relacji różnorodności oraz komunii. Ta Boska harmonia jest pierwowzorem Kościoła.
Gdy Kościół się dzieli, świat traci znak Boga. Kiedy chrześcijanie walczą ze sobą, Ewangelia traci wiarygodność. Jedność nie jest więc luksusem teologicznym. Jest warunkiem wiarygodnego świadectwa.
Głos, który nie może zamilknąć
Zbawiciel ostrzegał, że jeśli uczniowie zamilkną, kamienie będą wołać. Dziś to zdanie nabiera szczególnej mocy. Jeśli my, wierzący, będziemy milczeć o obowiązku jedności, jeśli zgodzimy się na rozproszenie, jeśli zaczniemy usprawiedliwiać podziały, kamienie historii, cierpienia i niesprawiedliwości zaczną krzyczeć w nasze sumienia.
Nie możemy być obojętni wobec zranionej jedności Kościoła. Milczenie w tej sprawie jest zgodą na duchową chorobę, która powoli odbiera zdolność do miłości. Chrystus nie zbudował kilku odrębnych ciał, lecz jedno Ciało. Każda rana w tym Ciele dotyka Jego samego.
Jedność jako droga prawdy
Nie chodzi o tani kompromis. Jedność bez prawdy byłaby karykaturą Ewangelii. Prawda bez miłości staje się natomiast bronią wymierzoną w człowieka. Trzeba więc, byśmy dojrzeli do jedności w prawdzie i miłości jednocześnie.
To wymaga odwagi. Potrzeba odwagi, aby słuchać innych uczniów Chrystusa bez lęku, że zdradzimy własną tożsamość. Trzeba uczyć się języka szacunku, który nie rezygnuje z przekonań, lecz wyraża je w duchu łagodności. Trzeba uznać, że Duch Święty wieje tam, gdzie chce, a Jego działanie wykracza poza granice, które my stawiamy.
Starokatolicka perspektywa
Jako Kościół tradycji starokatolickiej nosimy w sobie pamięć dawnych podziałów oraz pragnienie powrotu do źródeł. Jesteśmy spadkobiercami wiary niedzielonego Kościoła pierwszych wieków, który znał różnorodność liturgii i kultur, a jednocześnie trwał w jedności wiary i sakramentów.
To dziedzictwo zobowiązuje. Nie wystarczy je wspominać. Trzeba nim żyć. Oznacza to modlitwę za wszystkich uczniów Chrystusa, szukanie porozumienia tam, gdzie jest możliwe, oraz odwagę mówienia prawdy z sercem pełnym miłości.
Konkret Adwentu
Niech ten Adwent nie będzie jedynie wspomnieniem dawnych tęsknot. Niech stanie się praktyką.
Każdego dnia znajdź chwilę ciszy, w której wypowiesz proste słowa: „Panie Jezu, spraw, abyśmy byli jedno.”
Niech to zdanie stanie się modlitwą rodzin, wspólnot i parafii. Niech będzie refrenem rozmów i kaznodziejstwa. Od modlitwy zaczyna się wszystko.
Jedność buduje się także przez język. Uczmy się mówić o innych Kościołach i wspólnotach z szacunkiem. Nie z relatywizmem, lecz z godnością, która rodzi się z miłości. Szukajmy miejsc, gdzie możemy się spotkać: przy stole modlitwy, w dziełach miłosierdzia, w spokojnej rozmowie bez uprzedzeń.
Nadzieja, która nie zawodzi
Może pojawiać się w nas myśl, że droga do jedności jest zbyt długa. Adwent jest jednak czasem ludzi, którzy się nie zniechęcają. Czekamy na Boga, który dotrzymuje słowa. On jest wierny, także wtedy, gdy my jesteśmy chwiejni.
Nadzieja chrześcijańska nie jest prostym optymizmem. Jest pewnością, że ostatnie słowo należy do Boga. Dlatego każdy gest dobra, każda modlitwa o jedność, każde przebaczenie ma sens, nawet gdy nie dostrzegamy od razu owoców.
Nie pozwólmy, aby kamienie wołały zamiast nas. Niech nasze serca staną się echem modlitwy Chrystusa. Niech w tym Adwencie dojrzewa w nas pragnienie jedności, która rodzi się z pokory, zaufania i odwagi.

/-/ ✠ Robert Matysiak NCC