List Pasterski NA Święto Świętego Piotra, Apostoła
„Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego.” (J 6,68)
Bracia i Siostry umiłowani w Chrystusie,
Dziś, gdy w liturgii Kościoła rozbrzmiewa imię Świętego Piotra, Apostoła, stajemy w duchowej zadumie nad tajemnicą powołania, kruchości ludzkiego serca i łaski, która przemienia to, co słabe, w skałę zdolną nieść ciężar Kościoła.
Oto Piotr – rybak z Galilei, człowiek o dłoniach spracowanych, spojrzeniu szukającym sensu, sercu rozdartym między ludzkim lękiem a boskim wezwaniem. Jezus spojrzał na niego i wypowiedział słowa, które na zawsze odmieniły jego życie: „Pójdź za Mną”. Odtąd jego historia nie była już tylko opowieścią o człowieku, lecz o Bożej wierności, która prowadzi przez ciemność ku światłu.
Piotr to ktoś, kto nas wszystkich reprezentuje. Jego droga to droga nasza. Jego wzloty i upadki, jego gorliwość i lęk, jego wiara i chwile słabości są odbiciem tego, co nosimy w sobie. Oto człowiek, który z odwagą opuszcza łódź i kroczy po wodzie, lecz za chwilę zaczyna tonąć (por. Mt 14,30). Oto ten, który z płomienną wiarą wyznaje: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”, a zaraz potem słyszy: „Zejdź Mi z oczu, szatanie!” (Mt 16,16.23). To on w Ogrodzie Oliwnym dobywa miecza, by bronić swego Pana, ale tej samej nocy, w ciemności dziedzińca arcykapłana, trzykrotnie się Go zapiera (por. J 18,17-27).
A jednak to właśnie jemu, słabemu i pełnemu sprzeczności, Chrystus powierza los Kościoła: „Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół” (Mt 16,18). Jemu daje klucze Królestwa, czyniąc go pasterzem swoich owiec. I pośród tej wzniosłej misji pada pytanie, które rozbrzmiewa w historii aż do dziś: „Szymonie, synu Jana, czy Mnie miłujesz?” (J 21,15).
To pytanie nie jest jedynie wspomnieniem tamtej rozmowy nad brzegiem jeziora. To wezwanie, które Chrystus kieruje do nas wszystkich – do każdego, kto nazywa siebie Jego uczniem. Czy miłujemy Go naprawdę? Nie słowem, lecz życiem? Nie chwilowym uniesieniem, lecz wiernością, która trwa, gdy wszystko inne zawodzi?
Bracia i Siostry, świat, w którym żyjemy, poddaje to pytanie ciężkiej próbie. Współczesność pełna jest wątpliwości, głosów, które mówią, że Ewangelia musi się zmienić, że Kościół powinien dostosować się do nowych czasów, że prawda może być kształtowana przez ludzkie potrzeby. Ale my wiemy, że „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Hbr 13,8).
Nie bójcie się więc wierności. Nie bójcie się być jak Piotr – iść za Chrystusem, choćby oznaczało to drogę pod prąd, choćby wiązało się z próbami i cierpieniem. Nie bójcie się być skałą w czasach, gdy świat woli piasek kompromisów.
Piotr został opoką nie dlatego, że był doskonały, lecz dlatego, że pozwolił Chrystusowi, by go przemienił. Nie swoją mocą stał się pasterzem, ale przez spojrzenie Pana, które przeniknęło jego serce.
Bracia i Siostry, za kilka dni rozpocznie się Wielki Post. Czas, w którym Kościół wyrusza na Kalwarię. Pytam więc dziś siebie i Was: Czy pójdziemy tam razem z Jezusem? Czy odważymy się uklęknąć pod Jego krzyżem, gdy inni odchodzą? Czy uwierzymy, że przegrana świata jest zwycięstwem Boga, a śmierć prowadzi do życia?
„Panie, do kogóż pójdziemy?” – pytał Piotr, gdy wielu uczniów odwracało się od Jezusa. Nie miał dokąd pójść, bo zrozumiał, że poza Chrystusem nie ma niczego, co byłoby prawdziwie życiem.
Dziś powtarzamy jego słowa. Bo choć fale biją w łódź Kościoła, choć wiatr wieje w oczy, choć świat wydaje się nieprzyjazny, wiemy jedno: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię miłuję” (J 21,17).
Niech to wyznanie stanie się i naszą modlitwą.
Z pasterskim błogosławieństwem
/-/ ✠ Robert Matysiak NCC
Święto Świętego Piotra, Apostoła
Hannover, 22 lutego 2025 roku