Modlitwa pokuty, wstydu i wołania o prawdę
Panie Jezu Chryste, stajemy dziś u progu Twojej Drogi Krzyżowej z sercem obciążonym bólem, zawstydzeniem i niemożnością milczenia. Nie przychodzimy z obowiązku, lecz przynagleni wołaniem sumienia i głosem tych, których głos został zagłuszony.
Klękamy przed Tobą – Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym – w imieniu tych, którzy zostali zranieni. Modlimy się za dzieci i młodzież, których niewinność została podeptana; za tych, którzy cierpieli w milczeniu – opuszczeni, niewysłuchani, obarczeni niesprawiedliwym ciężarem niedowierzania i samotności.
Za tych, których rany krwawią do dziś, bo zostały zadane tam, gdzie powinno było bić serce miłości i zaufania.
Modlimy się także za nas samych – gdy byliśmy ślepi, bierni, niemi w obliczu krzywdy.
Panie, prowadź nas tą drogą. Niech każda kolejna stacja będzie nie tylko wspomnieniem Twego cierpienia, lecz także naszym wołaniem o miłosierdzie. Niech stanie się krokiem ku nawróceniu – ku oczyszczeniu, które boli, lecz prowadzi do życia.
Wszyscy: Panie, zmiłuj się nad nami.
Prowadzący: Jezu, Ty byłeś dzieckiem – i dlatego cierpienie dzieci rani Twoje serce najgłębiej.
Przyjmij nasze modlitwy jako pokutę. I jako początek nawrócenia.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Jezus staje przed sądem. Nie ma obrońcy. Niesprawiedliwy wyrok zapada wśród krzyków tłumu. Milczenie Prawdy w obliczu kłamstwa.
Ile razy dzieci – zbyt małe, by zrozumieć – zostały skazane na cierpienie przez cudze decyzje, cudze zaniedbania, cudze grzechy. Nie mogły się bronić. Nie umiały wyrazić bólu. Ich wyrok zapadł po cichu – za zamkniętymi drzwiami.
Jezu, Ty znasz ten moment, gdy nikt nie staje w obronie niewinnego. Ucisz nasze serca, by usłyszały wołanie dzieci, których nikt nie słuchał. I obudź w nas odwagę, by już nigdy nie milczeć.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Krzyż. Ciężar niesprawiedliwości, który Jezus przyjmuje dobrowolnie. Krzyż narzucony, lecz przyjęty – z miłości.
Dzieci, które niosą krzyże, których nie powinny dźwigać. Krzyże niezrozumienia, lęku, milczenia dorosłych. Krzyże nocy bez snu i dni bez bezpieczeństwa. Dzieci, które uczono milczenia zamiast modlitwy. Dzieci, które noszą krzyż w ukryciu – aż do dziś.
Jezu, Ty wziąłeś na siebie ciężar, którego nie byłeś winien. Naucz nas zdejmować krzyże z ramion niewinnych, zanim złamią im serca. Naucz nas być ramieniem, nie ciężarem.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Upadek – nie z powodu słabości, lecz z przeciążenia. Pierwszy moment, kiedy ziemia styka się z ciałem Syna Bożego. Ból, pył, hańba.
Ile dzieci upadło pod ciężarem cudzych win? Ile razy przewróciły się, zanim ktokolwiek je dostrzegł? Upadły, gdy nie były gotowe nieść ciężaru wstydu, który nie był ich. A gdy płakały, w odpowiedzi słyszały tylko ciszę.
Jezu, który się nie wstydziłeś naszych słabości – pochyl się nad dziećmi, które leżą w samotności. Wstań z nimi. Podaj im rękę. Niech w Tobie, Chryste, odnajdą przestrzeń, gdzie ból może być nazwany, a łzy nie są już samotne.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Dwoje serc – jedno bijące w człowieku, drugie w Bogu. Matka i Syn. Spotkanie pełne bólu, które nie potrzebuje słów. Milczenie, które mówi wszystko.
Gdzie były oczy matek, gdy dzieci krwawiły? Gdzie były ramiona ojców? A może i oni byli zagubieni, zranieni, ślepi?
Jezu, w spojrzeniu Matki odkryłeś miłość, która nie zapomina, choć nie potrafi ocalić. Daj dzieciom spojrzenie, które przywraca godność. Niech znajdą je w Kościele. Niech znajdą je w nas.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Pomoc wymuszona – a jednak zbawienna. Ramię, które podtrzymuje. Obecność, która skraca drogę.
Ile dzieci czekało na swojego Szymona? Kogoś, kto nie zapyta „czy to prawda?”, lecz po prostu będzie. Kogoś, kto nie będzie się bał ich bólu. Kogoś, kto nie przejdzie obojętnie.
Jezu, daj nam oczy, które zobaczą. Uszy, które wysłuchają. Serce, które powie: „Nie jesteś sam. Pomogę ci nieść ten krzyż, choć nigdy nie zrozumiem do końca twojego cierpienia.”
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Delikatność wobec cierpienia. Odwaga miłości wśród przemocy. Gest czułości wobec brudu i bólu.
Tyle dzieci potrzebowało Weroniki. Kogoś, kto zbliży się bez lęku. Kogoś, kto nie odwróci wzroku. Kogoś, kto usunie z twarzy łzy – bez pytań, bez podejrzeń, bez ocen.
Jezu, naucz nas być jak Weronika – zdolnymi do czułości tam, gdzie wszystko krzyczy: „Nie zbliżaj się!”. Naucz nas uzdrawiać twarze, na których odcisnął się ból. I daj nam odwagę, byśmy nie bali się tej misji.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Drugi upadek. Ciężar większy niż siły. Jezus przytłoczony, ale niepokonany. Ból, który nie zatrzymuje miłości.
Dzieci, które próbowały opowiedzieć swoją historię – i nikt im nie uwierzył. Dzieci, które już raz podniosły głos, lecz zostały uciszone. Upadły znowu – tym razem ciężej, głębiej, w większym osamotnieniu.
Jezu, Ty wiesz, jak boli drugi upadek. Gdy nadzieja się kruszy, a serce zaczyna wierzyć, że lepiej milczeć. Naucz nas być przy nich wtedy, gdy po raz drugi upadają. Naucz nas podnosić ich dusze z miłością i wiernością.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Łzy, które budzą współczucie. Ale Jezus nie przyjmuje taniego współczucia – wzywa do głębokiego żalu, do nawrócenia serca.
Czasem patrzymy na zranione dzieci z dystansu – wzruszamy się, ale nie zmieniamy nic. Mówimy: „To straszne”, ale nie pytamy: „Co ja mogę zrobić?”. Płaczemy, by poczuć się lepiej, nie po to, by świat stał się lepszy.
Jezu, przemień nasz płacz w działanie. Naucz nas nie tylko współczuć, ale i wziąć odpowiedzialność. Daj nam serca, które nie odwracają się, gdy spotykają cierpienie.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Trzeci upadek. Granica ludzkiej siły. Jezus na ziemi – serce Boga bije w prochu.
Ile dzieci nie miało już siły, by iść dalej? Ile dusz zatrzymało się w miejscu rozpaczy? Ile ran nie zostało opatrzonych, a blizny nigdy nie zaczęły się goić?
Jezu, który nie wstydziłeś się upadku – naucz nas pokory wobec cierpienia drugiego człowieka. Naucz nas, że nie każde dziecko trzeba podnosić słowami – czasem wystarczy milczenie, modlitwa, obecność.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Jezus pozbawiony wszystkiego. Nawet szaty. Nawet wstydu. Obnażony wobec tłumu.
Dzieci, które straciły poczucie godności. Dzieci, które odebrano sobie samym. Ich dusze rozebrano z dziecięcej ufności. Ktoś naruszył świętość ich ciała – i odebrał im język, którym można mówić o tym bez bólu.
Jezu, który znosisz nagość nie jako hańbę, ale jako ofiarę, przyjdź do dzieci, które wstydzą się same siebie. Obmyj ich serca z lęku. Przykryj ich dusze płaszczem nowego początku.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Gwoździe – brutalność przemocy. Ciało unieruchomione, przybite, zawieszone między ziemią a niebem.
Są dzieci, które noszą w sobie gwoździe – słowa, gesty, chwile, które zraniły na zawsze. Ich krzyk został przybity do ściany obojętności. Ich historia zakrzyczana przez milczenie dorosłych.
Jezu, który w milczeniu przyjmujesz ból, prosimy – uwolnij dzieci od gwoździ, które noszą w sercu. Naucz nas słuchać ich opowieści bez lęku, bez zaprzeczania, bez ucieczki.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Śmierć. Cisza. Ciemność. Jezus oddaje ducha – ale nie oddaje nadziei.
Są dzieci, które duchowo umarły. Które już nie wierzą, że mogą być kochane. Są takie, które przestały ufać – ludziom, Kościołowi, Bogu.
Jezu, w Twojej śmierci kryje się początek życia. Tchnij w ich serca nowy oddech. Niech poczują, że miłość może być czysta.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Martwe ciało Jezusa spoczywa w ramionach Matki. Ostatnia czułość. Milczenie, w którym płacze cały świat.
Dzieci, które noszą w sobie śmierć. Które zostały „zabrane z krzyża”, ale nie znalazły ramion, które je naprawdę przyjęły. Potrzebują Matki – kogoś, kto nie pyta, ale tuli. Kogoś, kto nie analizuje, ale jest.
Jezu, który znasz czułość ramion Matki, spraw, by Kościół był taką Matką – nie tylko wtedy, gdy jest święty, ale i wtedy, gdy musi żałować. Daj nam ramiona gotowe na ból tych, którzy jeszcze nie zaznali czułości.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie,
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.
Grób – koniec i początek. Miejsce ciszy. Miejsce oczekiwania. Nie wszystko umarło. W ciemności zaczyna się światło.
Zranione dzieci zasługują na grób swoich wspomnień – nie po to, by zapomnieć, ale by przestać krwawić. By powierzyć Bogu to, czego nie rozumiemy. By pozwolić, by nowe życie zmartwychwstało.
Jezu, który spocząłeś w ciszy grobu, naucz nas nie bać się ciemności. Naucz nas czuwać – nie przy grobie śmierci, ale przy brzasku nowego życia.
Wszyscy:
Panie, zmiłuj się nad nami.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
Panie Jezu Chryste,
który przeszedłeś przez mrok niesprawiedliwości, zdrady i samotności,
który przyjąłeś cierpienie niewinnych na swoje ramiona,
stajemy dziś przed Tobą – poruszeni, zawstydzeni, przemienieni.
Przez drogę Twego Krzyża uczyłeś nas słuchać tych, których głosu świat nie słyszał.
Otworzyłeś nam serca na dzieci, które dźwigały brzemię zbyt ciężkie, by je unieść.
Uczyłeś nas nie milczeć tam, gdzie cisza staje się współwiną.
Nie odwracać wzroku tam, gdzie spojrzenie może być początkiem uzdrowienia.
Przyjmij tę modlitwę jako znak naszego nawrócenia.
Niech stanie się początkiem uzdrowienia dla tych, którzy zostali skrzywdzeni.
Niech Kościół – Twój Kościół – stanie się miejscem światła, prawdy i bezpieczeństwa.
Niech każde zranione dziecko odnajdzie w Twoim sercu dom, którego nie miało.
Panie Jezu, Ukrzyżowany i Zmartwychwstały,
zapal w nas ogień współczucia,
przemień wiarę w działanie,
a modlitwę – w odwagę stanięcia po stronie najsłabszych.
Ty żyjesz i królujesz na wieki wieków.
Amen.